18 kwietnia 2024, czwartek

Aleksander Doba - 72-letni podróżnik

Error!
No 'inofontresizer_widget' widget registered in this installation.

Zawsze uważałem, że zanim podejmę się ekstremalnego wyzwania, najpierw muszę się sprawdzić. Kiedyś, przed zimowym spływem kajakowym postanowiłem, że zobaczę jak to jest. Wystawiłem kajak na balkon i spałem w nim, by sprawdzić swoją wytrzymałość na mróz. Żona o wszystkim opowiedziała moim kolegom i później żartowali sobie z moich metod – powiedział Aleksander Doba.

Podróżnik, który jako pierwszy człowiek w historii samotnie przepłynął kajakiem Ocean Atlantycki z Afryki do Ameryki Południowej, wyłącznie dzięki sile swoich mięśni.

https://www.facebook.com/OloDoba

Aleksander Doba pytany o życiowe inspiracje, odpowiedział, że ciągle szuka nowych.

Latem byłem na kursie paralotniarskim, wystąpiłem w „Agencie”. Życie jest piękne, trzeba z niego korzystać nie zaglądając w metrykę i nie zmuszając się do niczego. Wszystkie wyzwania, które podejmuję, są dla frajdy – dodał.

72-letni podróżnik przyznał, że chęć do poznawania świata rozbudzili w nim rodzice.

Już jako 15-latek, za zgodą rodziców, wybrałem się na pierwszą samotną wyprawę rowerową. Mieszkałem wtedy w Swarzędzu, a pojechałem do Świnoujścia. Stamtąd, wzdłuż linii brzegowej Bałtyku, aż do Krynicy. Przejechałem całe wybrzeże. Nie mieliśmy wtedy w domu telefonu, wysyłałem rodzicom kartki pocztowe z kolejnych etapów wyprawy. Dziś się dziwię, że rodzice mi zaufali, choć przyznam, że wcześnie dojrzałem, i fizycznie, i emocjonalnie – wspominał.

Jednak, jak dodał, podróże pojawiły się w jego życiu jeszcze wcześniej.

Na początku dzięki literaturze, czytałem Karola Maya i jego „Winnetou”, a potem sam wyznaczałem sobie różne zadania, hartowałem sam siebie, kształtowałem się jako młodzieniec – powiedział.

https://www.facebook.com/OloDoba

Jak zauważył, także w czasie podróży często odkrywał inspiracje.

Kiedy w 2000 roku płynąłem kajakiem z Polic do Narwiku, w czasie wyprawy za Koło Podbiegunowe Północne, i po 27 dniach podróży dotarłem do Oslo, poszedłem zwiedzić norweski statek Fram, który wsławił się wyprawami do Arktyki i Antarktyki. W czasie tej wycieczki po muzeum doszedłem do wniosku, że ludzie, którzy na Framie brali udział w wielkich ekspedycjach polarnych, mieli gorzej ode mnie. W czasie mojej dalszej podróży byle co nie mogło mnie już złamać – dodał.

Źródło: https://www.wprost.pl

SJ
Więcej artykułów z kategorii

Dodaj komentarz